"Samorozwój"

  Siedem grzechów głównych każdego pracoholika

 

Często łapiesz się na krytykowaniu każdego swojego działania? Nie potrafisz wybaczać sobie błędów, tego, że czegoś nie wiesz i rzadko pozwalasz sobie na „dzień leniucha”. W takim razie ten tekst dedykuję właśnie Tobie, abyś nauczyła się z tym walczyć

 

 

"Pokochaj siebie"

Fot. Pexels

 

Zawsze potrafimy kogoś usprawiedliwić. Powiedzieć, że nawalił, ale przecież ma taki ciężki okres lub zawiódł mnie, ale to nic, bo każdemu może się zdarzyć. Swoją drogą ciekawy jest fakt, że „błędy przydarzają się komuś”, ale my sami je popełniamy. Szkoda, że nawet język, którego używamy, nie pozostawia na nas suchej nitki. Dlaczego dla siebie nie jesteśmy wyrozumiali? Coś, co zrobi nasza przyjaciółka/chłopak/znajoma to tylko jednorazowa wpadka, ale sobie byśmy tego nie wybaczyli. Co sprawia, że jesteśmy swoimi największymi cenzorami i jak pozbyć się wewnętrznego krytyka?

 

„Jesteś skończoną idiotką” – usłyszałam od pewnej pasażerki tramwaju. Po tych słowach stanęłyśmy z moją przyjaciółką jak wryte i nie wiedziałyśmy co powiedzieć. Z jednej strony nikt nie dał jej prawa do tego, aby wyrażała jakąkolwiek opinię na mój temat. Z drugiej muszę przyznać, że pozwoliłam jej na to. Jak zwykle nie miałam czasu umówić się z Wiktorią na kawę, żeby po ludzku porozmawiać, tylko opowiadałam jej o swoich bolączkach „na szybko” w tramwaju. Starałam się mówić najciszej, jak potrafię, ale najwidoczniej owa pasażerka musiała coś usłyszeć. Po wyjściu z tramwaju byłam na siebie wściekła. Powinnam jakoś zareagować, uderzyć ją w twarz albo choćby upomnieć – przecież mnie obraziła. Potem przypomniałam sobie, ile razy sama tak o sobie mówiłam lub myślałam, kiedy coś mi nie wyszło. Jeśli miałabym za każdym razem, traktować się siarczystym policzkiem to z pewnością, regularnie chodziłabym poobijana. Tak naprawdę nie zabolało mnie to, co o mnie powiedziała, bo przecież to była obca kobieta.

 

"Jak pozbyć się wewnętrznego krytyka"

Fot. Pexels

 

Uświadomiłam sobie, że mój profesjonalizm oraz samokrytyka, które do tej pory u siebie ceniłam, przerodziły się w niezdrową obsesję. W ten sposób dołączyłam do grona pracoholików, a że zwykle dobieramy przyjaciół na zasadzie podobieństw, dosyć szybko doszło do mnie, że otaczają mnie sami pracoholicy.

 

Grzech pierwszy: Nie zrobiłam czegoś, co miałam w planach

 

Niekończące się deadliny. Zawsze musisz mieć ze sobą kalendarz, który ułatwia ci organizację dnia. Kiedy zorientujesz się, że objętością przypomina „Krzyżaków”, a mimo to brakuje ci miejsca na zapisanie rzeczy „have to do” to czas na odbycie poważnej rozmowy z samym sobą. Najważniejsze, żebyś zrozumiała, że kalendarz jest dla ciebie, a nie na odwrót. Jeśli nie możesz zasnąć, dopóki nie wywiążesz się ze wszystkich zadań do wykonania, to lepiej odłóż go na tydzień do szuflady. To pozwoli ci spojrzeć na twoje zapiski jak na luźne punkty, które możesz bez problemu przełożyć na inny dzień.

 

" Niekończące się obowiązki"

Fot. Pexels

 

Znam takich, którzy zwijają się z bólu, ale położą się do łóżka, dopiero wtedy, gdy zrealizują wszystkie „zadania dnia”. Problem polega na tym, że rzeczy, które musisz zrobić, nigdy się nie kończą. Łatwo stać się zakładnikiem swoich oczekiwań. Zdecydowanie trudniej jest sobie powiedzieć: nie zrobiłam tego i absolutnie nic się nie stało lub moje zdrowie jest dla mnie ważniejsze – odpuszczam.

 

Grzech drugi: Muszę być lepszy, lepszy i jeszcze raz lepszy

 

Samorozwój, ciągła praca nad sobą oraz aktywność zawodowa przyczyniają się do osiągania wymarzonych celów i samorealizacji. Jednak chora ambicja może doprowadzić jedynie do niskiego poczucia własnej wartości i blokady. Przecież zawsze znajdzie się dziedzina, w której nie jesteś specjalistką. Czasem zdarzy się, że nawet w obrębie twojej specjalności coś może ci umknąć. To naturalne. Nawet jeśli jesteś pisarzem z Nagrodą Literacką na koncie. Prędzej czy później i tak zrobisz jakąś literówkę. Mało tego, zawsze znajdzie się „życzliwy”, który ci ją wypomni, żeby zdemaskować  twoją  niekompetencję.

 

"Samorozwój"

Fot. Pexels

 

Problem zaczyna się w momencie, kiedy mu uwierzysz. Wtedy przestaniesz robić cokolwiek ze strachu przed krytyką i wiesz co? Właśnie o to mu chodzi. Prawdopodobnie już od dawna czai się na twoją posadę lub zwyczajnie ci zazdrości. Najczęstszymi ofiarami hejtu są osoby, które nie pozwalają sobie na błąd. Jeśli utożsamiasz mądrość z nieograniczoną wiedzą, to z automatu, gdy czegoś nie wiesz, myślisz: „ale jestem głupia”. Hejterzy wygrywają dzięki temu, że wstydzisz się swoich błędów. Nie pochwalam nierzetelności, ale każdy musi znać swoją wartość, a niewiedza na jakiś temat jest czymś naturalnym. Zawsze możesz to nadrobić i się dokształcić. Poza tym, jeśli nieustannie czujesz, że nie jesteś wystarczająco dobra, to nie potrafisz docenić tego, co masz tu i teraz. Nie możesz w pełni cieszyć się umiejętnościami, które nabyłaś. W efekcie rzeczy, które sprawiały ci radość, stają się dla ciebie na tyle obciążające, że nie masz siły dłużej nad nimi pracować. Wrzuć na luz i zacznij doceniać siebie oraz to, co potrafisz. Wtedy przestaniesz przejmować się hejtem i będziesz mogła skupić się na konstruktywnej krytyce, która wniesie coś do twojego życia.

 

"Nauka"

Fot. Pexels

 

Grzech trzeci: Wyśpię się w grobie

 

Czasem zdarza się, że rzeczy, które musimy wykonać, wymagają od nas wydłużenia doby. W tym przypadku nie wyobrażamy sobie sytuacji, aby marnować połowę tego czasu na sen. Sześć kaw, Tiger, ewentualnie, yerba mate i do przodu. Czasem tylko ludzie pytają, skąd te czerwone oczy, od czasu do czasu prześpimy swój przystanek w tramwaju, ale tak poza tym jest okej.

 

 

"Praca w środku nocy"

Fot. Pexels

Otóż nie do końca. Sen jest po to, aby nasz organizm się zregenerował i o ile pociągniesz w ten sposób przez jakiś czas, to w końcu twoje serce może się poddać. Nie wspomnę już o murowanej nerwicy, różnego rodzaju spięciach, permanentnym przemęczeniu i bezsenności, która dopadnie cię, kiedy już znajdziesz czas na sen. Jeśli twoje obowiązki wymagają od ciebie rozciągnięcia doby, to zrób listę i dokonaj selekcji rzeczy, które naprawdę musisz zrobić, a resztę przełóż na później. Lepiej, żebyś nie wprowadzał w życie bardzo popularnego „wyśpisz się w grobie”.

 

 

 

"Wyśpię się w grobie"

Fot. Pexels

Grzech czwarty: Nie umiem odmawiać

 

Tak już bywa, że jeśli ciężko pracujesz, osiągasz sukcesy i do tego nie lubisz użalać się nad sobą, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli to wykorzystać. Na początku mogą prosić cię o drobne przysługi. Z czasem, gdy ktoś pozna się na twoim dobrym sercu, może na tobie żerować. Ważne, aby oddzielić przyjaciół, na których ty również możesz liczyć od wampirów emocjonalnych, grających na twoim poczuciu winy. „Wiesz co, myślałam, że jesteśmy blisko. Jak widać, w życiu można liczyć tylko na siebie” albo „Tak to już jest, że jak ktoś osiągnie sukces, to zapomina o swoich dawnych przyjaciołach”. Jeśli nie nauczysz się w porę odmawiać, szybko okaże się, że robisz rzeczy, na które kompletnie nie masz ochoty, tylko dlatego, żeby nie czuć się z tym źle. Pamiętaj, jeżeli brakuje ci czasu dla bliskich, to powinnaś lepiej go zorganizować. Jeśli jednak znajomi zasypują cię prośbami i nieustannie gonisz za ich sprawami, zaniedbując tym samym swoje, to znaczy, że musisz nauczyć się mówić NIE. To, że komuś odmawiasz, nie czyni z ciebie złego człowieka, ale kogoś, kto nie pozwala się wykorzystywać. 

 

Grzech piąty: Urlop? Chyba w drugim życiu

 

Z żalem obserwujesz zdjęcia swoich znajomych na Facebooku, którzy ciągle gdzieś wyjeżdżają? A to weekend w górach, majówka nad morzem i do tego wakacje w Grecji. Wcale nie chodzi o pieniądze. Przecież w dzisiejszych czasach można podróżować za bezcen. http://bit.ly/TaniWeekendiWakacje

 

"Praca, praca i jeszcze raz praca

Fot. Pexels

 

Kiedy oni mają na to czas? Ciągle siedzisz tylko przed komputerem, wisi nad tobą mnóstwo rzeczy, które się nie kończą. Nawet spotkania towarzyskie z przyjaciółmi są dla ciebie nie lada wyzwaniem organizacyjnym. Chcesz wiedzieć, jak oni to robią? Po prostu odpuszczają.

 

Czasem warto schować swój perfekcjonizm do kieszeni, wywiązać się z najważniejszych obowiązków i wszystko zostawić. Wyłączyć telefon lub odciąć się od Internetu na kilka dni. Uwierz mi, przez ten czas świat sobie bez ciebie poradzi.

 

Grzech szósty: Nie mam czasu

 

Otrzymujesz wiadomość od przyjaciółki, która chce, żebyście się wreszcie spotkały i nadrobiły zaległości. Byłaś przekonana, że widziałyście się jakoś niedawno – góra miesiąc temu. Okazuje się, że minęło pół roku. Szybko sprawdzasz w kalendarzu najbliższy termin i wychodzi na to, że jedyne okienko masz za miesiąc. Do tego czasu nie wciśniesz jej w swój grafik. W ogóle masz tyle obowiązków, że jak już się spotkacie, to następnej nocy nie będziesz spać, żeby nadrobić „stracony czas”.

 

"Nie mam czasu"

Fot. Pexels

 

Umawiacie się na konkretną godzinę. Podczas spotkania uświadamiasz sobie, jak bardzo się za nią stęskniłaś. Jednak cały czas zerkasz na zegarek, bo przecież tyle jeszcze dzisiaj musisz zrobić. Po kilku godzinach przyjaciółka wychodzi, a ty jesteś wyczerpana, jednak twoje wyrzuty sumienia nie pozwalają ci zasnąć. Wymyślasz sobie zajęcia, które dadzą ci poczucie, że nie zmarnowałaś tego dnia. Przestań się wreszcie zadręczać i naucz się cieszyć czasem, który spędzasz z bliskimi Praca nie zając, nie ucieknie, a przyjaciół możesz stracić, jeśli przestaniesz pielęgnować z nimi relacje.

 

"Przyjaźń"

Fot. Pexels

 

Grzech siódmy: Co ostatnio zrobiłam dla siebie?

 

Jeżeli odpowiedź na to pytanie brzmi – rano umyłam włosy – to się nie liczy. Możesz zaszyć się w spokojnym miejscu i poczytać książkę. Napić się dobrej kawy, kupić sobie coś ładnego lub zrobić coś, na co od dawna nie miałaś czasu. Po prostu zadbaj o siebie. To nie musi być nic skomplikowanego. Wystarczy jak od czasu do czasu, zrobisz sobie „dzień leniucha”.

 

 

 

"Kawa"

Fot. Pexels

 

Wyśpij się, posłuchaj ulubionej muzyki i chodź cały dzień w pidżamie. Żadnych wymagań co do wyglądu i brak planu, który musisz zrealizować. Myślisz, że to marzenie ściętej głowy? – nieprawda. To właśnie ty masz decydować o swoim czasie i żaden kalendarz, chore ambicje czy wymagający szef nie mogą ci tego odebrać.

 

Klaudia Oleksińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

91 More posts in Dieta i Fitness category
Recommended for you
Mateusz Borkowski z "Googlebox" schudł 130 kilogramów! Jak mu się to udało?
Mateusz Borkowski z “Googlebox” schudł 130 kilogramów! Jak mu się to udało?

Mateusz Borkowski z „Googlebox” schudł 130 kilogramów. Mężczyzna miał operację żołądka, gdyż wszelkie diety i...