Związek z maminsynkiem

maminsynek 2 life4styleIstnieje przekonanie, że sposób, w jaki mężczyzna traktuje swoją matkę, odzwierciedla jego zachowanie w stosunku do partnerki. Świetny kontakt ukochanego z matką cieszy więc niejedną kobietę. Entuzjazm znika, kiedy on codziennie odwiedza „mamusię”, a ona z radością robi mu pranie, gotuje obiadki i dzwoni z każdą błahostką. Tak powstaje toksyczny trójkąt: kobieta, mężczyzna i jego matka.  

Związek z mężczyzną uzależnionym od własnej matki to wyzwanie dla obojga partnerów. Niestety mężczyźni nie mają na czole kartki z napisem „mieszkam u mamy”, wiec z góry uniknąć takich związków zwyczajnie się nie da. Zdarza się, że mężczyźnie na rękę jest mieszkanie ze swoją rodzicielką. Co gorsza, jest mu z tym dobrze i  nie widzi powodu, który  miałby go skłonić do rezygnacji z mieszkania z mamą. Ma tu przecież wszystko – wikt i opierunek.  Nie musi martwić się o czyste ubrania, obiad, a tym bardziej rachunki. Jeżeli związek trwa już dłuższy czas, kobieta ma prawo oczekiwać, że partner w końcu odetnie pępowinę i wyprowadzi się z domu. Jeśli nie chce przeprowadzić się do niej, to przynajmniej niech zamieszka sam. W tej kwestii trzeba sprawy postawić jasno od początku, gdyż dla wszystkich maminsynków jest to tylko wyolbrzymianie problemu przez (jego zdaniem) zazdrosną partnerkę. I tu kobietę czeka trudna walka, w szczególności wtedy, gdy jego matka jest osobą samotną, a on – jedynym, wychuchanym synusiem. Warto wziąć pod uwagę rozmowę z potencjalną teściową, gdyż czasami ona może okazać się tą rozsądną i będzie umiała zrozumieć sytuację.

Wyprowadzka mężczyzny od matki nie zawsze gwarantuje rozwiązanie problemu. Czasami to matki mają większy problem z wyprowadzką syna niż oni sami. Opowieści o mamusiach, które regularnie odwiedzają swojego syna i biorą nadaktywny udział w ich życiu, są znane nie tylko z seriali paradokumentalnych, ale i z prawdziwego życia. Jak postąpić w sytuacji, w której niezapowiedziane wizyty matki zaczynają wpisywać się w stały rozkład dnia? Nie pozostaje nic innego, jak podjąć drastyczne kroki. Przede wszystkim należy poprosić  partnera o rozmowę z matką i uświadomienie jej, że dorosły syn i jego partnerka mają prawo do prywatności. Konieczne jest uzmysłowienie „mamusi”, że jej dziecko ma prawo żyć według własnych zasad, a nie według tych, które podyktuje mu ona. Rozwiązanie tego problemu jest możliwe tylko wtedy, gdy on też tego chce. Jeżeli zaś jego zachowania są umotywowane jedynie prośbami partnerki, efekty będą żadne, a gniew i oburzenie matki – olbrzymie. 

Niestety w większości przypadków prawda wygląda tak, że dla matki syn jest idealnym mężczyzną, a kobieta, z którą się wiąże – niegodną jego wspaniałości „złodziejką”. Wiążąc się z maminsynkiem, należy się przygotować, że bycie numerem jeden jest zarezerwowane dla jego mamy. Można z tym walczyć, ale liczyć się trzeba z nie jedną przegraną bitwą. Warto pamiętać, aby w przypływie nawet największego wzburzenia nie obrażać potencjalnej teściowej. Takie zachowanie sprawi, że w jego oczach przegrana będzie nie tylko walka, ale cała wojna. Stawianie ultimatum – „albo matka albo ja”, też stawia partnerkę na przegranej pozycji. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, zachować zimną krew i interweniować tylko w momentach krytycznych. Takie zachowanie zaowocuje za kilka miesięcy albo i lat, ale w końcu powinno przynieść pozytywny skutek. Jeżeli jednak wszelkie starania nie przynoszą efektów, należy powiedzieć „dość!” i uwolnić się ze związku, w którym bez względu na okoliczności, pozostanie się tą trzecią. 

Aleksandra Maleszewska-Tomala

ZOSTAW ODPOWIEDŹ