Adrian Rzytki ze swoim pierwszym singlem – jak i pierwszym wywiadem w sieci!

Dzisiaj tylko u nas, po raz pierwszy ever – wywiad z Adrianem Rzytkim, który właśnie wydał singiel, pod tytułem: “Daj znać.”
 
 
 
Dla mnie sprawa jest prosta. Lubię ludzi z pasją i zajawką. To zazwyczaj ludzie warci poznania. Najważniejsze by mieć coś, co jest twoją odskocznią od codzienności, coś na co czekasz i co jest tylko Twoje – nieważne czy to zbieranie znaczków, kolekcjonowanie figurek z “Gwiezdnych Wojen”, czy jazda na deskorolce. Dlatego dziś chciałabym wam przedstawić człowieka pełnego życia i zajawki. Zajawki plus determinacji! A to kolejna cecha, która znajduje się naprawdę wysoko w mojej hierarchii wartości. I która może okazać się receptą na sukces. Czy On ją ma? Przekonajmy się.
 
Adrian Rzytki (dla znajomych po prostu Rzytki). Dlaczego z nim, dlaczego o nim? Pewnie dlatego, że posiada wszystkie cechy o których napisałam powyżej. Czyli – lubimy to. Dalej pytasz dlaczego? Może dlatego, że już teraz możemy posłuchać jego pierwszego singla. Kim jest, skąd się wziął, jaka jest jego przeszłość i przepis na przyszłość? Na te pytania odpowiadał Adrian! Enjoy!
 
Z Adrianem spotykam się pewnego wieczoru, w jednym z moich ulubionych Warszawskich miejsc – Regina Bar na Koszykowej. Mają tu najlepsze zodiakalne driny! Sami musicie przyjść, zobaczyć i spróbować! A, że my lubimy odwiedzać klimatyczne miejsca, to było całkiem przyjemne spotkanie! No i klasycznie nie obyło się bez sesji w naszym wykonaniu!
 
 
1. Hej Adrian, wreszcie udało się złapać, co? Dzisiaj przed nami kilka szybkich pytań – no i kilka szybkich odpowiedzi. Ja znam Cię dobrze, ale nasi czytelnicy niekoniecznie. Poproszę o podstawową metryczkę – ksywka, wiek, miejsce pochodzenia, zawód. Wiesz, zazwyczaj na różnego rodzaju castingach masz minutę, by stworzyć swoją wizytówkę. A więc oddaje Ci głos i poproszę o Twoją wizytówkę.
 
– Hej, tak, wreszcie. Było ciężko, ale się udało. A więc: witam wszystkich. Nazywam się Adrian, ksywki żadnej nie mam. Stwierdziłem, że wolę używać swojego imienia i nazwiska, aniżeli bawić się w ksywki, które z biegiem czasu mogłyby mi się znudzić. Mam 22 lata, pochodzę ze Ślaska, a konkretniej w Tychów. O sobie mogę powiedzieć, że od zawsze chciałem tworzyć muzykę. Co prawda wcześniej nie miałem na to zbytnio warunków, ale na szczęście los po jakimś czasie, postanowił się do mnie uśmiechnąć i oto jestem!

2. No dobra, mówisz, że pochodzisz ze Śląska. W takim razie jak się znalazłeś w Warszawie? W jakim wieku się przeprowadziłeś, jak sobie poradziłeś? I czemu akurat tutaj, czy to Twoje docelowe miejsce?

– O Warszawie marzyłem zawsze. Od zawsze chciałem tu mieszkać. Jednak kiedy te marzenia kiełkowały, byłem zdecydowanie za młody, by je zrealizować. Miałem wtedy zaledwie 14 lat. W wieku 17 lat, będąc u siostry w Hiszpanii, myślałem, co mogę zmienić w swoim życiu. Chodziłem jeszcze wtedy do szkoły, ale czułem niesamowitą potrzebę zmiany. Miejsca zamieszkania i przede wszystkim trybu życia, jaki dotychczas prowadziłem. Po powrocie z Hiszpanii, po głębszych przemyśleniach, po prostu, spakowałem walizkę, kupiłem bilet, znalazłem pokój na Mokotowie i przyjechałem do Warszawy – miałem zapas gotówki, więc mogłem sobie na to pozwolić. Miałem tutaj swoją pierwszą miłość – pamiętam swój pierwszy przyjazd tutaj, mając 14 lat. Wychodząc z Dworca Centralnego, widząc te ogromne szklane budynki, oświetlone Złote Trasy, Pałac Kultury, powiedziałem tylko – ja tu kiedyś zamieszkam! Moim docelowym miastem co prawda był Berlin. Jednak, nie znając wtedy języka, nie miałem tyle odwagi i nie wyobrażałem sobie aż tak diametralnej zmiany, by przeprowadzić się właśnie tam. Dlatego świetną alternatywą stała się Warszawa. Zdecydowanie jest mi tu dobrze – zostaję!

3. Niektórzy mogą Cię kojarzyć z działalności i przyjaźni z Honoratą Skarbek. Czy Honka odegrała dużą rolę w Twoim życiu i przyczyniła się do tego w jakim miejscu obecnie się znajdujesz?

– Tak, zdecydowanie – odegrała bardzo dużą rolę i odgrywa ją do tej pory. Pracujemy razem, i jednocześnie się przyjaźnimy. Znamy się już, na ten moment od, poczekaj policzę… Od 6 lat, razem pracujemy od około 5 lat, ale większość czasu spędzamy razem – wychodząc gdzieś na miasto, czy po prostu siedząc razem w domu.

4. Asystent Honki? Muzyk? Kim jesteś sam dla siebie?

– Na ten moment uważam się wciąż za asystenta Honki, ale już chyba mogę powiedzieć, że jestem także muzykiem.

6. A więc przejdźmy do najważniejszego – muzyka. Bo chyba ona odgrywa w Twoim życiu rolę priorytetową. Czy zawsze chciałeś zostać piosenkarzem? Czy to się właśnie dzieje? Opowiedz coś o singlu, który właśnie się pojawił.

– Piosenkarzem chciałem zostać odkąd pamiętam. Jednak walczyło to z innym dziecięcym marzeniem – mianowicie bardzo chciałem być kierowca trolejbusów, haha [autobusy na prąd. – przyp.red]. No, ale jak wiesz, trolejbusów w Warszawie niestety nie mamy, więc wybór był prosty. Uważam, ze był słuszny, bo zawsze to we mnie siedziało. Nie mogę sobie wyobrazić dnia bez zanucenia czegokolwiek!

Haha, to dość skrajne i nie powiązane ze sobą marzenia! Skąd u Ciebie zajawka na Trolejbusy?

– U mnie w rodzinie każdy jest w jakiś sposób związany z komunikacja miejską, chyba to po prostu podpatrzyłem. 

Ale wracając do drugiego marzenia – tak, właśnie się ono spełnia. Dosłownie przed chwila ukazał się mój pierwszy, debiutancki singiel, na którego bardzo pracowałem. Pomagała mi w tym oczywiście Honorata. Ona ma największy wpływ na ten singiel, ponieważ był to prezent na moje 22 urodziny. Przyszła i powiedziała, że ma dla mnie prezent, kazała zgadnąć jaki. Powiedziałem, że to trudne pytanie, ponieważ znam ją na tyle, że wiem, że mogła zrobić coś śmiesznego, głupiego czy wzruszającego. A Ona spełniła moje największe marzenie! Możesz się domyślać jak się wtedy czułem! Także Honorata… Jeśli to czytasz – jeszcze raz BARDZO Ci dziękuję! 

Dla mnie jest to bardzo ważny numer. Śmiesznie to zabrzmi, ale jest to kolejny numer o zranionym sercu. Aczkolwiek napisałem taki tekst z jednej przyczyny – w końcu zrozumiałem dlaczego artyści tyle o tym piszą. Otóż przed rozpoczęciem pracy nad singlem, niestety spotkała mnie nieszczęśliwa historia, która zawładnęła moimi emocjami i sercem. Dlatego stwierdziłem, że będzie to idealny moment by przelać to na kartkę papieru. Żeby one – te emocje, tam zostały. I powiem szczerze, że to naprawdę działa. Byłem w szoku. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego każdy pisze o miłości, ale powiem tak – dopóki się naprawdę nie zakochamy, nie wiemy jak to jest, a uwierz mi, że przelanie uczuć na treść, naprawdę mi pomogło. Potraktowałem to w formie terapii – ja kartka i długopis.

Czuje się na ten moment wyleczony, na szczęście. Bo było to dla mnie naprawdę trudne, ale poczułem ogromna ulgę po napisaniu tekstu.

7. Rozumiem koncepcję. Cieszę się, że muzyka okazała się Twoją prywatną terapią i, że wychodzisz na prostą po tej huśtawce emocjonalnej. Przy muzyce zostając – inspiracje muzyczne. Chcę być jak… Jest ktoś taki?

– Moje inspiracje muzyczne… Trudne pytanie, ponieważ u mnie jest bardzo różnorodnie jeśli chodzi o jeden gatunek muzyczny. Nie ma tak, że słucham jednego rodzaju. Dziś słucham popu, czy raege, a pojutrze rapu.  Jest to urozmaicone. Ciężko mi łapać inspiracje muzyczne. Wiesz, mam tak nieraz, że usłyszę coś i mówię – o Jezu, chciałbym mieć taki numer. Ale to nie do końca jest tak, że to co usłyszymy musi do nas pasować. Stawiam na to co mi podpowiada serce. Chce być jak Adrian Rzytki, nie chce być jak nikt inny. Mimo, że mam swoich idoli od dziecka, oni ukształtowali poniekąd moja ścieżkę życiową, ale na pewno nie chciałbym być czyjąś kopią, a po prostu sobą.

8. Rozpoznawalność, sława, hajs? Czy to wartości, które stoją w tym momencie u Ciebie na piedestale? Niestety obserwujemy, że wielu młody artystom nieco odbija i kierują się taki kryteriami. Jesteś gotowy na to co może się wydarzyć po wydaniu singla, a może już jesteś rozpoznawalny? Polski Justin Bieber? Fryzura i wiek nieco się zgadzają!

– Na pewno nie są to moje priorytety. Są przede wszystkim nimi rozwój muzyczny i artystyczny. Nie muszę tłumaczyć co za tym idzie, bo wszyscy doskonale wiemy. Nie są to wyznaczniki którymi mógłbym się kierować. Jak to się mówi – pieniądze szczęścia nie dają, ale na pewno, pozwalają żyć lepiej.

A przechodząc do rozpoznawalności – zdarzało mi się, że ktoś na drodze uważniej mi się przyglądał. Zdarzyło się kilka razy, że ktoś mnie zaczepił, żeby zagadać, bo mnie kojarzy. Ale nie było to w super dużych ilościach, żeby móc powiedzieć, ze byłem super rozpoznawalny, bo tak nie było.

Droga kariery Justina Bibera, jest urzekająca, aczkolwiek wydaje mi się ze miano Justina Bibera już nam ukradł Dawid Kwiatkowski i jest to niepodważalne, umówmy się. Także zostańmy przy tym, że ten honor oddaje jemu.

9. Do kogo ma trafić Twoja muzyka?

– Nie mam określonego targetu i przedziału wiekowego. Uważam, że do kogo będę miał trafić, to po prostu trafię. Nieważne czy będą mnie słuchały dzieci czy osoby starsze, chcę żeby ta muzyka trafiała do jak największej ilości osób. To będzie muzyka komercyjna – na start na pewno.

10. Adrain Rzytki prywatnie to?

– Jaki jestem prywatnie? Zdecydowanie wesoły, szczery, prawie zawsze uśmiechnięty. Pełny energii, żądny przygód. Wielu moich znajomych nazywa mnie przenośnym radiem – zawsze sobie coś tam podśpiewuje.

11. Ooj potwierdzam! A czy prywatnie Adrian jest szczęśliwy?

– Na ten moment mogę powiedzieć, że tak, ale wiadomo, różnie w życiu bywa.

12. Plany na najbliższą przyszłość?

– Dużo zwiedzać. W planie mam to od kilku lat – zwiedzić jak najwięcej miejsc, mam tu na myśli głównie Polskę. Chciałbym zobaczyć piękne miejsca jakie mamy w kraju, nie wykluczając także zagranicy. No i oczywiście muzyka. Chcę tworzyć jak najwięcej muzyki. Siedzę teraz nad kolejnymi piosenkami, mam nadzieje, że ich realizacja nie będzie aż tak długa, bo chciałbym w niealekim czasie, najlepiej w przyszłym roku wydać swoją płytę.

W taki razie nie pozostaje mi nic innego, niż tego właśnie Ci życzyć! Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za sukces pierwszego singla!

– Dziękuję za rozmowę, było mi bardzo milo. Zapraszam do sprawdzania mojego singla i pozdrawiam wszystkich czytelników serwisu life4style!

A przed Wami oczywiście świeżutki singiel!

Myślę sobie – o nim jeszcze usłyszymy! Póki co pozostaje nam czekać na to co w niedalekiej przyszłości zaprezentuje nam ten młody, zdeterminowany człowiek! A ja ze swojej strony obiecuję, że z Adrianem jeszcze rozgadamy się trochę bardziej, a zamiast szybkich strzałów, pociągniemy trochę za język, samego zainteresowanego! Mam nadzieję, że po starej znajomości wciąż będziemy mieć pierwszeństwo!

Foto: zdjęcia pochodzą z prywatnego źródła artysty i redaktorki.

 

Zobacz także:

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

711 More posts in Bez kategorii category
Recommended for you
Czy można wziąć rozwód w Kościele katolickim?

Takich historii nie brak, ani na pierwszych stronach gazet, ani w towarzyskich rozmowach. Jak to...