Większych fajerwerków nam nie potrzeba

Duet Rysy jest nowością na polskim rynku muzycznym. Ich debiutancki album „Travaller” został przyjęty z wielkim entuzjazmem, a utwór „Przyjmij Brak” nie schodzi z Listy Przebojów Radiowej Trójki. Do współpracy zapraszają obiecujących polskich wokalistów, takich jak Justyna Święs, Piotr Zioła czy Baasch. Wojtek Urbański i Łukasz Stachurko opowiadają o czym marzą, z kim chcą współpracować, zdradzają również, czy słowa pop należy się obawiać.

Fot: Filip Blank Open'er Festival

Słuchając Waszej płyty, byłam zła. Tylko dlatego, że Justyna Święs nie śpiewa na niej wyłącznie po Polsku.

Czyli jesteś zwolenniczką tekstów po polsku?

W wydaniu angielskojęzycznym porównuje się Was np. do Caribou, Moderat czy The xx. Jeżeli chodzi o polską scenę muzyczną, mało jest jeszcze muzyki o takim charakterze.

Od początku chcieliśmy nagrać płytę po angielsku. „Przyjmij brak” powstał dlatego, że w jakimś momencie stwierdziliśmy, że na płycie powinien pojawić się jeden kawałek po polsku. To też puszczenie oczka do naszych słuchaczy i okazuje się, że publika odebrała to świetnie. Otrzymujemy wiele sygnałów od ludzi, że chcą więcej.

Zależało nam też, żeby mimo wszystko ta muzyka działała w uniwersalny sposób. Chcieliśmy sobie dać szansę zaistnieć szerzej, być polskim towarem eksportowym. W kwestii polskich tekstów – pewnie byłoby ich więcej, ale daliśmy wolną rękę wokalistom. Tylko raz postawiliśmy sprawę jasno – chcemy utworu z polskim tekstem. Tak powstał „Przyjmij brak”.

Liczymy też na to, że uda nam się wyjść z muzyką za granice. Po Openerze wiem, iż odbiór „Travallera” za granicą jest dobry. Gdyby wszystkie teksty na płycie byłyby po polsku, to może mniej ludzi zrozumiałoby naszą muzykę.

Lada moment zaczynamy projekt z Natalią Nykiel w polskiej wersji językowej. Na początku przyszłego roku ukaże się on na rynku, a zostanie wydany na winylu.

{youtube}3lhuQdskTdc|600|450|0{/youtube}

Szukając informacji o albumie „Traveller”, spotkałam się z takimi opiniami: „Pierwsza liga polskiego electro-popu”, „Na naszych oczach i na naszym podwórku narodził się projekt o światowym brzmieniu” czy „Traveler to doskonałe preludium do międzynarodowego sukcesu”. Spodziewaliście się tak dobrych recenzji?

Mieliśmy świadomość, że materiał, który stworzyliśmy, jest wartościowy. Natomiast nigdy nie wiadomo, jak przyjmie to środowisko. Jakość jest wyznacznikiem sukcesu.

Mamy teraz wznoszący kierunek i coraz więcej osób odzywa się do nas w sprawie koncertów. Zapowiadają się również ciekawe współprace.

Z dużym entuzjazmem spotkaliśmy się już przy okazji wypuszczenia na rynek pierwszego singla. Po wydaniu epki i dobrych recenzjach nieco obawialiśmy się, jaki będzie odbiór całej płyty. Dlatego dopracowywaliśmy ją bardzo długo, żeby nie zawieść odbiorców.

Rysy były też od samego początku produktem. Myśleliśmy o projekcie jako całości – wiedzieliśmy jak ma wyglądać album, zadbaliśmy o oprawę graficzną, zaprosiliśmy do współpracy świetnych wokalistów i przemyśleliśmy live set up. Każdy z tych elementów był bardzo dobrze przygotowany. Oboje mamy solidne doświadczenie w różnych branżach i dlatego wszystkie elementy udało się perfekcyjnie dopracować.

Stawialiśmy nie tylko na jakość muzyczną. Dbamy też, by nasze koncerty były małymi show – wizualizacje, zmieniający się goście, dobór kolejności utworów to elementy, które pomagają zbudować napięcie i utrzymać słuchacza od początku do końca w atencji. Live set up konstruujemy w ten sposób, żeby dobrze się bawić i aby ludzie widzieli, że to, co robimy, jest żywe.

Cieszymy się, że nie mamy komputera na scenie. Włożyliśmy w to dużo energii i starań. Udało się.

Dzięki temu muzyka na koncertach jest bliżej słuchacza. Wiele osób uważa otwarty laptop za „mur”, za którym jest ktoś, kto wciska tylko jeden przycisk.

Filip Blank Open'er Festival

Jakich artystów chcielibyście zaprosić jeszcze do projektu?

Chcieliśmy bardzo nagrać utwór z Dawidem Podsiadło. Niestety, nie udało się. Dawid ma bardzo duży entuzjazm co do naszego projektu, ale jest też bardzo zapracowany. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się połączyć siły. Bardzo cenię Dawida za wrażliwość i podoba mi się jego barwa głosu.

Obecnie jesteśmy w trakcie tworzenia projektu z Natalią Nykiel. Cieszymy się z tej współpracy i jest to też odkrycie Natalii z innej perspektywy. Dla niej jest to również dobra zabawa.

Jesteśmy w ogóle bardzo otwarci na współpracę z wokalistami i mnóstwo frajdy sprawia nam znajdowanie ich innych twarzy.

Radość sprawia nam współpraca z kimś nowym, kto ma ustaloną ścieżkę i każdy by się spodziewał, że tak zabrzmi, a my lubimy, gdy sam wokalista i my się zaskakujemy. Tak było z Baaschem czy z Justyną, która jest kojarzona z The Dumplings. Bartek, który po wydaniu swojej płyty jest kojarzony z mrocznym klimatem, zabrzmiał inaczej. My nie wyznaczaliśmy artystom drogi. To była ich odpowiedź na muzykę, którą im daliśmy.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam „Przyjmij brak” pomyślałam, że skądś znam ten głos, ale dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć, kto wykonuje utwór. Okazało się, że to Justyna Święs.

Super! Udało się.

Piotr Zioło również wykonał świetną robotę. W przyszłym roku ma wydać swoją płytę i trzymamy za niego kciuki.

Czy zaskoczyła Was popularność projektu? Bardzo dużo osób zna już Rysy.

Włączam radio, albo bawię się w swoim ulubionym miejscu w Warszawie, czyli Planie B i nagle zaczyna grać muzyka – słyszę nasz utwór, albo słyszę go u sąsiadów, czasami ktoś nas zaczepi…

Wujek do mnie zadzwonił z gratulacjami, bo usłyszał, że „Przyjmij brak” jest piosenką dnia w radiowej Trójce. To jest na pewno miłe, natomiast jeszcze długa droga przed nami, żeby ugruntować sobie pozycję na scenie. Na razie mamy dobry odbiór zarówno krytyki, jak i publiczności. Wiemy, że trzeba iść o krok dalej. Na pewno nie możemy teraz zrobić czegoś słabszego od krążka „Travaller”. To wyzwanie.

Popularność czy rozpoznawalność nie zawraca nam w głowie. Nie chcemy szybkiego poklasku. Stawiamy na to, żeby muzycznie nie zejść poniżej pewnego poziomu. Mimo tego, że flirtujemy z popem, co kojarzy się z kompromisami w sztuce, to staramy się zrobić pop na wysokim poziomie.

Nie wydaje się Wam, że w Polsce słowo pop kojarzy się z miałką, mało wartościową pod względem artystycznym muzyką?

Trudniej robić muzykę popową na wysokim poziomie, bo łatwiej pójść o krok za daleko i zrobić coś miałkiego, typowego. Ciężko jest stworzyć wyszukany pop o wysmakowanym brzmieniu.

„Ego” to jeden z naszych najpopularniejszych utworów, a jest lekko popowy. Stawiamy na proste melodie, ale w nowoczesnej konwencji.

Da się połączyć dwa światy – komercje z dobrym brzmieniem.

Gdyby zostawić tylko podkład, to okazałoby się, że „Ego” jest bardzo progresywnym kawałkiem. Głos Justyny zadziałał też w taki sposób na ten kawałek.

Spróbujemy iść tą drogą dalej – robić chwytliwe piosenki, które wpadają w ucho, ale posiadają głębokie progresywne brzmienie.

{youtube}bGclbMnT_-o|600|450|0{/youtube}

W jakim kierunku poszlibyście nagrywając drugi album? Byłby podobny do „Travallera”, czy zupełnie inny?

Zawsze zastanawialiśmy się nad nieco mocniejszymi brzmieniami, myślimy też o techno.

Na pewno nie stworzymy drugiego „Travallera”. To już było i chcemy pójść o krok dalej.

Tworząc muzykę, nie trzymamy się sztywnych założeń i kiedy stwierdzamy, że coś nam się podoba, zaskakuje, to trzymamy się tego.

Muzyka sama nas prowadzi. Mamy czujność i kształtujemy całość. Jeszcze za wcześnie, żeby mówić o drugiej płycie. Na razie chcemy zobaczyć, jak materiał z „Travellera” działa na koncertach, chcemy się z nim też ograć i zdobywać doświadczenie. Pewnie za rok, może za pół roku zaczniemy pracę.

Pewnie na tej samej zasadzie – zrobimy sobie wolne od świata i spróbujemy coś stworzyć.

Spróbujemy znowu zaskoczyć świeżym brzmieniem.

Gdy czytałam o waszej współpracy, zaskoczył mnie proces twórczy – po prostu usiedliście i po jakimś czasie zamieniło się to w płytę.

Od początku nie mieliśmy żadnych oczekiwań. To miał być urlop. Każdy z nas ma swoje życie zawodowe związane z muzyką czy innymi dziedzinami sztuki. Na tydzień odcięliśmy się od tego dla zabawy i chcieliśmy spędzić fajnie czas. Po którymś z takich tygodni pomyśleliśmy, że to jest dobre i zaczęliśmy zamykać to w spójny projekt.

To powstało naturalnie.

Jakie jest Wasze największe muzyczne marzenie?

Jeździć po świecie z tą muzyką. Tyle nam wystarczy.

Trasa po jakichś dziwnych zakątkach świata z tym materiałem byłaby faktycznie spełnieniem marzeń.

Jesteśmy ciekawi świata. Obecnie cieszymy się z jeżdżenia po Polsce. Miło jest pozwiedzać, pooglądać miejsca, w których nie byliśmy. Cieszą nawet małe rzeczy, jak pójście do nieznanej restauracji w nowym miejscu na dobry obiad i celebracja tego. Większych fajerwerków nam nie potrzeba.

____________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ