Mamo, podaruj mi zdrowie!

krew pepowinowa.tekst.life4styleOd kilku lat coraz częściej słyszy się o pobieraniu krwi pępowinowej. Temat ten budzi wiele kontrowersji – jedni uważają, że to największe osiągnięcie medycyny, drudzy zaś, że proces ten jest nieetyczny, a ludzie którzy się tym zajmują bazują na strachu rodziców. Jaka jest prawda o komórkach macierzystych?

 

Zacznijmy od tego czym tak naprawdę jest krew pępowinowa? Zawiera ona dwa razy więcej komórek macierzystych niż u dorosłego człowieka. Ważne jest to, że mają one zdolność do regenerowania się i różnicowania. Podobnie jak komórki szpiku kostnego mogą być przeszczepiane w celu odbudowania układu odpornościowego lub krwionośnego. Komórki macierzyste są niezwykle pomocne przy leczeniu takich chorób jak białaczka, czy chłoniak. Obecnie znanych jest ponad 70 chorób, przy których przeszczep komórek macierzystych znacznie zwiększa szanse na wyleczenie, a z każdym rokiem ta lista wydłuża się o kolejne pozycje. Niektóre źródła podają, że dzięki krwi pępowinowej szansa na całkowite wyzdrowienie ( a nie zapominajmy, że mówimy o chorobach śmiertelnych) zwiększa się do 99%. W przypadku białaczki przeszczep szpiku kostnego pobrany od dawcy jest niezwykle trudną i skomplikowaną procedurą, bywa, że jest niemożliwy do przeprowadzenia na czas, dlatego właśnie pobieranie krwi pępowinowej uważa się za przełom w dziedzinie medycyny.

Komórki macierzyste z krwi pępowinowej pobiera się w trakcie porodu – zarówno naturalnego i jak i cesarskiego cięcia i można to zrobić tylko jeden raz w życiu ( mowa o jednym dziecku). Sam zabieg jest bezinwazyjny i bezbolesny, zarówno dla matki jak i dla dziecka. Trwa bardzo krótką chwilę, a wykonuje go zazwyczaj położna obecna przy porodzie. Zabieg nie powoduje żadnych dolegliwości ani skutków ubocznych.

Krew pępowinową przechowuje się w dowolnie wybranym przez siebie Banku Komórek Macierzystych. Dopóki dziecko nie ukończy 18 roku życia dysponują nią rodzice, a po uzyskaniu pełnoletności prawnym właścicielem staje się osoba od której pobrano krew. W chwili pobrania i umieszczenia krwi w banku, rodzice otrzymują certyfikat z numerem indentyfikacyjnym, który zostaje przydzielony raz na całe życie. Dzięki temu nie ma obaw, że z krwi skorzysta ktokolwiek inny.

Ile to kosztuje? I to jest właśnie ta kwestia, która budzi największe kontrowersje, bo dla większości rodziców jest to wydatek nie bez znaczenia. Samo pobranie krwi to koszt ok. 2000 złotych. Każdy kto zdecyduje się na przechowywanie komórek macierzystych jest zobowiązany do uiszczenia raz w roku opłaty w wysokości ok. 400 złotych, zazwyczaj w dniu urodzin dziecka.

Tyle w teorii. A jak to wygląda w praktyce? Swój felieton rozpoczęłam od podstawowych informacji dotyczących pobierania krwi pępowinowej i przechowywania komórek macierzystych, po to, by wprowadzić Was Drodzy Czytelnicy w temat i zobrazować, o co tak naprawdę w tym chodzi. Kiedy 4 lata temu sama spodziewałam się dziecka, my – przyszli rodzice, wiedzieliśmy na ten temat jeszcze mniej niż dzisiaj, choć już wtedy pobieranie krwi pępowinowej stawało się bardzo popularne, a z roku na rok zainteresowanie tym tematem wzrasta. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o komórkach macierzystych pomyślałam, że to prawdziwa rewolucja, że nastąpił przełom w dziedzinie leczenia chorób układu krwionośnego. Nie miałam wątpliwości, że będą pierwszą matką w kolejce, która z całą pewnością zdecyduje na przechowywanie komórek macierzystych. Nabrałam ich kiedy zaczęłam szukać informacji na ten temat w Internecie i natknęłam się na… fora internetowe. Przeczytałam tam wiele negatywnych opinii dotyczących tego procesu. Zdaję sobie sprawę, że kij ma zawsze dwa końce i do wszystkiego należy podchodzić z dystansem, ale niektóre wpisy naprawdę mnie poraziły. Matki na forach (zdecydowana większość) „krzyczały”, że ludzie zajmujący się pobieraniem i przechowywaniem komórek macierzystych to zwykli naciągacze bazujący na strachu rodziców. Jednak to co zrobiło na mnie największe „wrażenie” to opinia, którą potem niestety słyszałam jeszcze wielokrotnie z ust mam i przyszłych mam, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo prawdopodobieństwo tego, że dziecko zachoruje wynosi 50 na 50, więc nie ma pewności, że inwestycja się zwróci.  Szaleństwo!! Ja i z pewnością wszyscy inni rodzice, którzy zdecydowali się pobrać krew swojemu dziecku, każdego dnia modlimy się o to, by ta inwestycja nigdy się nie zwróciła, byśmy nigdy nie musieli z tej krwi korzystać. Tak jak pisałam wcześniej – ja rozumiem, że koszty są wysokie i nie każdego rodzica na to stać, ale jeśli go nie stać, to niech po prostu powie wprost, a nie wygłasza opinie, od których włos jeży się na głowie.  Pokuszę się o stwierdzenie, że ten tok myślenia jest charakterystyczny akurat dla naszego, polskiego społeczeństwa. Kiedy musimy za coś zapłacić, nagle burzy się w nas krew. Znam matki, które kupiły swoim dzieciom tańszy wózek, tańsze łóżeczko i mniej zabawek, na poczet pobrania krwi pępowinowej, choć był to dla nich naprawdę spory wydatek. Znam matki, które rezygnowały z rodzenia ze znieczuleniem, by mogły sobie na to pozwolić. Dlaczego? Pewnie dlatego, że chciały mieć pewność,  że zrobiły wszystko co mogły, by uchronić swoje dziecko. Bo przecież skoro dzisiejsza medycyna daje takie możliwości, to dlaczego to odrzucamy? Najnowsze statystyki podają, że codziennie 10 osób dowiaduje się, że jest chorym na białaczkę! Są powody, by twierdzić, że za kilka lat będą jeszcze bardziej zatrważające. Kiedyś usłyszałam: „Wolę mieć nadzieję, że moje dziecko nigdy nie zachoruje, niż płacić taką kasę”. Ale czy nadzieja wystarczy? Czy zdoła uratować życie?

Drodzy Rodzice, decyzje dotyczące Waszych dzieci macie prawo podejmować tylko Wy i nikt nie powinien tego oceniać. Tym felietonem apeluję jedynie, abyście zanim przyjdą one na świat nauczyli się patrzeć perspektywicznie. Byście zastanowili się co jest ważne, a co mniej. Każdy z nas chce dla naszych dzieci jak najlepiej, ale warto zastanowić się, co to tak naprawdę to dla nas oznacza. Życzę Wam, by Wasze pociechy zawsze były zdrowe i silne, a Wy sami, byście pękali z dumy, że je macie J.

Paulina Ostapiuk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1365 More posts in Publicystyka category
Recommended for you
Naprawa samochodu droższa nawet o 42%

Fiat, Opel i Toyota liderem podwyżek W ciągu zaledwie dwóch lat średni koszt naprawy samochodu...