4love – z miłości do muzyki

4LOVE tekst life4styleChyba każda z kobiet chociaż raz w życiu potajemnie kochała się w jednym z członków boysbandu. Nieważne czy był to Nick z Backstreet Boys, Justin z ‘N Sync, Richie z Us5, czy którykolwiek chłopak (albo wszyscy na raz) z One Direction. Zespoły złożone z samych mężczyzn mają właśnie to do siebie, że potrafią podbić nastoletnie serca, a na koncertach doprowadzić je do palpitacji. Na polskim rynku pojawił się właśnie boysband, który z pewnością rozkocha w sobie niejedną młodą dziewczynę. 4love, czyli czterech młodych, zdolnych i przystojnych chłopaków w rozmowie z life4style.pl, opowiada o swoich marzeniach i planach na przyszłość. Dawid, Ernest, Michał oraz Ken zdradzają, jaka powinna być kobieta idealna i ile jest prawdy w zarzutach o kopiowaniu muzyki od One Direction. Zapraszamy do lektury!

Anna Kukiełka: Opowiedzcie o tym, jak to się stało, że trafiliście do jednego zespołu? Jak czterech chłopaków stworzyło 4love?

Ken: Zespół jest wynikiem castingu organizowanego przez firmę Konkol Music. Wszyscy go wygraliśmy i pojechaliśmy na pierwsze nagranie, tam się poznaliśmy.

W ogóle nie znaliście się wcześniej?

Ernest: Ja i Ken poznaliśmy się rok temu podczas warsztatów wokalnych w Krakowie. A wszyscy razem spotkaliśmy się pierwszy raz podczas pierwszego zgrupowania zespołu na Mazurach.

Między najmłodszym a najstarszym członkiem zespołu jest aż osiem lat różnicy. Czy to wpływa na Wasze relacje?

Ken: Absolutnie nie. W zasadzie wszyscy czujemy się jak czworaczki (śmiech).

Zawsze panuje u Was tak dobra atmosfera, jaką widzimy w teledysku i w relacjach z wywiadów – sama zabawa, śmiech i beztroska?

Ernest: Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale panuję miedzy nami jeszcze lepsza atmosfera niż ta, którą widzimy w making-off, teledysku czy wywiadach. Spotykamy się jako grupa dobrych przyjaciół, która lubi spędzać ze sobą czas. Wspólnie realizujemy swoje marzenia i pasje, wspieramy się nawzajem. Nie mamy czasu na kłótnie, ani nieporozumienia.

Na pewno zdarzają Wam się jakieś drobne sprzeczki…

Ken: Oczywiście, czasami dwóch z nas chce zaśpiewać tę samą zwrotkę jakiejś piosenki, a czasem nawzajem się uspokajamy, gdy któryś przeczyta „hejt” w Internecie. Ale to tylko od czasu do czasu…

Teledysk do Waszego pierwszego singla pokazuje sytuację, która pewnie będzie miała miejsce jeszcze nieraz. Jedna dziewczyna, a Was czterech… Zdarzyło Wam się kiedyś pokłócić o dziewczynę?

Ernest: Nie zdarzyła nam się kłótnia z tego powodu. Każdy z nas ma inny typ, jeśli chodzi o dziewczyny. Chociaż kiedy poznaliśmy Kornelię (odtwórczyni głównej roli – red.) na planie naszego teledysku, nie ukrywamy, że każdemu z nas wpadła w oko (śmiech). Jednak nie było mowy o jakichś spięciach, ponieważ wszyscy szybko się zaprzyjaźniliśmy i do tej pory utrzymujemy kontakt. Planujemy nawet wspólny wyjazd na wakacje!

Na pewno wszystkie Wasze fanki zastanawiają się, jak według Was powinna wyglądać i jaka powinna być kobieta idealna. Zdradzicie trochę szczegółów?

Ernest: Ciężko nam określić jeden typ dziewczyny, bo każdy z nas ma inny gust, ale na pewno wszyscy szukamy w dziewczynie inteligencji, poczucia humoru, i tego żeby widziała w nas nie członków boysbandu, lecz normalnych chłopaków.

W życiu prywatnym znaleźliście już miłość? Macie partnerki?

Ernest: Niestety nie mamy. Wywiady, koncerty, sesję i wyjazdy zabierają nam bardzo dużo czasu, przez co byłoby nam ciężko stworzyć związek. Póki co naszą miłością jest muzyka.

Domyślam się, że między innymi stąd wzięła się nazwa Waszego zespołu.

Ken: Nazwę wymyślił nasz manager, ale spodobała nam się ponieważ posiada podwójne znaczenie. Jest nas czterech i śpiewamy nie tylko o miłości, ale też DLA miłości – 4love, czyli for love.

Jak zmieniło się Wasze życie po wstąpieniu do zespołu?

Dawid: Póki co niewiele się zmieniło. Tworzymy muzykę, koncertujemy… Myślę, że mamy dużo mniej wolnego czasu niż przed powstaniem zespołu.

Ciekawi mnie, jakie były reakcję Waszych znajomych i rodziny na wiadomość o Waszym wstąpieniu do boysbandu.

Michał: Pierwszą reakcją naszych rodziców było wielkie zdziwienie, że to właśnie my dostaliśmy się do zespołu. Potem były gratulacje, a także życzenia, abyśmy wytrwali w zespole do końca i ciągle rozwijali swoje umiejętności wokalne. Znajomi również byli mile zaskoczeni, a nawet podekscytowani.

Czy 4love ma jakiegoś frontmana, czy wszyscy odgrywacie równie ważną rolę w zespole?

Dawid: Żaden z nas nie jest liderem. Jesteśmy zespołem i każdy jest tak samo ważny.

Jesteście do siebie podobni, czy stanowicie mieszankę różnorodnych charakterów?

Michał: Jako zespół ludzie mogą nas różnie oceniać, ale my indywidualnie jesteśmy bardzo różnymi osobami z odmiennymi charakterami. Nie chcielibyśmy, aby postrzegano nas jako podobnych do siebie.

A gdybyście mieli opisać każdego z Was w dosłownie dwóch słowach?

Dawid: Kena charakteryzuje zdrowe odżywianie, siłownia i mega dobra komunikacja z ludźmi. Michał to gaduła i pozytywny szaleniec. Ernest jest optymistą, a jako najstarszy z nas, jest też bardzo opiekuńczy. Z kolei ja jestem pozytywnie zakręcony i dokładny.

Nie ukrywajmy, że jako członkowie boysbandu musicie szczególnie dbać o Wasz wygląd zewnętrzny. Powiedzcie, czy sami decydujecie o tym jak będziecie wyglądać, chodzi mi o fryzury i sposób ubierania się, czy jest Wam to z góry narzucane?

Michał: Sami decydujemy o swoim wyglądzie zewnętrznym, a wizażyści i menagerowie ewentualnie nam doradzają.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ