Sabina Jeszka

Sabina Jeszka o swoich zaręczynach! Musiał zginąć kot?

Sabina Jeszka gościła w „Pytaniu na śniadanie”. Wokalistka opowiedziała, jak wyglądały jej zaręczyny. Okazuje się, że podczas tego wyjątkowego momentu zginął kot, gdyż jej narzeczony go przejechał. W sieci rozpętała się burza. Gwiazda opublikowała oświadczenie na Instagramie, w którym tłumaczy wszystko od początku!

Sabina Jeszka o swoich zaręczynach! Kot musiał zginąć?

Sabina Jeszka w „Pytaniu na śniadanie” opowiedziała o tym, jak wyglądały jej zaręczyny. Okazało się, że niestety przy okazji tego wyjątkowego momentu, zginął czarny kot. Zwierzę przejechał samochodem przyszły mąż gwiazdy…

– To był bardzo barwny dzień, bo mieliśmy pójść na romantyczną kolację. Przez dwa tygodnie przed tym mój mąż zachowywał się bardzo dziwnie. Byliśmy wtedy pół roku razem i nie myślałam o zaręczynach. Jesteśmy w drodze, kot czarny przebiega nam drogę. Mąż go przejeżdża, ja zawał po prostu na maksa. Zatrzymuje nas policja. (…) Przyjeżdżają motocykliści z flarami, bo my poznaliśmy się na motocyklach. Mój mąż aresztowany wraca z wielkim bukietem. W ogóle nie wiedziałam co się dzieje- wspominała wokalistka. Ja mówię do męża: „Przejechałeś kota”. „Ale przecież on był czarny, przynosił pecha. Trzeba było go przejechać” – mówiła piosenkarka.

https://www.instagram.com/p/BpGymCwFGRf/

Jesteśmy miłośnikami zwierząt

Wielu telewidzom nie spodobała się ta opowieść. Niektórzy sugerowali  w internecie, że ukochany gwiazdy przejechał kota specjalnie. Inni byli zdziwieni, że wokalistka ze spokojem w głosie opowiedziała o nieszczęśliwych losach zwierzęcia. Gwiazda opublikowała sprostowanie!

– Postanowiłam tutaj przeprosić wszystkich, za historię, która opowiedziałam w @pytanienasniadanie ! Było to jedynie opowiedzenie historii, która wydarzyła się w tym ważnym dla mnie dniu. W tv nie ma czasu na tłumaczenie wszystkiego po kolei, ale burza, która się wywiązała, zmusiła mnie do sprostowania sprawy. Kochani! Mąż użył stwierdzenia o tym, ze to czarny kot itp, tylko dlatego, że 15 min później chciał się oświadczyć i nie chciał, żebym lamentowała z tego powodu, nie zrobił też tego specjalnie ! Nie dajmy sobie wmówić, że się tym chwaliłam, jak to napisał Pudelek, ale rozumiem, że ten portal musi napisać tak, żeby się „klikało”…. Oboje z mężem jesteśmy miłośnikami zwierząt i nigdy nie wyrządzilibyśmy krzywdy z premedytacja. Kotu niestety nie można było pomoc.Żałuje, że w ogole opowiedziałam tą historie – to napewno i nie jest tak, że nie dotknęło mnie to wtedy. Takie rzeczy mogą się każdemu zdarzyć. Mam nadzieje, że teraz już rozumiecie i puścicie w niepamięć ?? – napisała piosenkarka.

Puścicie w niepamięć?

https://www.instagram.com/p/Bo7Kt13FzJ1/

———————————————————————————————————–

Źródło zdjęć: www.instagram.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ