Wisienka na torcie absurdu

TLC to stacja, która jest częścią spółki Discovery Communications. Niech to was jednak nie zwiedzie. TLC produkuje i emituje programy o wątpliwej wartości edukacyjnej – „Cygańskie siostry”, „Medium z Long Island”, „Zamiana żon” i oczywiście „Honey Boo Boo”. 

Źródło: laprensa.hn

„Honey Boo Boo” („Here comes Honey Boo Boo”) to program typu reality show, którego główną bohaterką jest Alana Thompson. Dziewczynkę poznaliśmy za pośrednictwem innej produkcji TLC – „Mała piękność” – show o dziecięcych konkursach piękności. Producenci tak bardzo zachwycili się osobowością Alany i jej bardzo medialnej matki – June Shannon – że postanowili im poświęcić osobny program. 

I tak niczym Osbornowie czy Kardashianowie, rodzina z Georgii zagościła na naszych ekranach. Pokazywali nam jak kąpać się w błocie, robić zakupy z „królową kuponów” czy spędzić romantyczną rocznicę w jadłodajni z plastikowymi tackami zamiast talerzy. Pomimo absurdalnie niskiego poziomu programu oglądalność i zyski były ogromne. „Here comes Honey Boo Boo” doczekał się aż czterech serii oraz kilku odcinków specjalnych, które emitowane były nie tylko w USA, ale i w kilkunastu innych krajach (między innymi w Polsce). Wszystko działało na zasadzie zoo, któremu widzowie mogli przyglądać się z zewnątrz. Dodatkowym atutem była również możliwość porównywania się do bohaterów „Honey Boo Boo” i poprawa samopoczucia pod tytułem „OK, nie jest ze mną jeszcze tak źle”. 

Pewnie doczekalibyśmy się i piątej serii gdyby nie skandal, który wywołała ostatnia decyzja miłosna mamy June. Matka Alany postanowiła związać się ze swoim dawnym kochankiem – Markiem McDanielem. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że mężczyzna spędził ostatnie 10 lat w więzieniu. Za molestowanie dziecka. Dziecka June Shannon. Mowa tutaj o dorosłej już Annie (Chickadee), która również występowała w show TLC. Według informacji portalu TMZ McDaniel zmusił ośmioletnią wtedy córkę Shannon do stosunku oralnego.

Sama Mama June zaprzecza informacjom o związku z McDanielem, jednak fakty świadczą co innego. No bo wspólne szukanie domu albo zdjęcia pod hotelową pościelą nie liczą się jako „nie widziałam tego mężczyzny przez ostatnie 10 lat i nie chcę go widzieć w przyszłości”. 

Dla stacji telewizyjnej sprawa była jasna – kolejnego sezonu „Honey Boo Boo” nie będzie. Pokazywanie życia byłego skazańca w domu pełnym dzieci byłoby poniżej wszystkich możliwych standardów.  


Aleksandra Supryn

ZOSTAW ODPOWIEDŹ