To nie za krótkie spódnice. To kwestia szacunku!
„Była pijana, miała dekolt, i gołe nogi, sama flirtowała.” To nie są powody!
Ciągnięcie za włosy, strzelanie stanikiem i zaczepki nie na miejscu – póki bawią obie strony, wszystko jest pod kontrola. Jeżeli nie jest to zabawne dla dziewczynki, a chłopca tak, pomimo, że widzi jej sprzeciwy, bardzo prawdopodobne, że w przyszłości wyrośnie na… egoistę, mówiącym o seksizmie, i usprawiedliwiającego gwałt… długością spódnicy…
Wyżej wymienione argumenty, to argumenty faktycznie używane przez mężczyzn. Argumenty, które maja tłumaczyć, że można się było dopuścić czynów, którym dziewczyna była przeciwna. Realnych przykładów na to, w sieci, jak i w życiu, jest całe mnóstwo. Przytoczę ten znaleziony w sieci:
„Na miasteczku studenckim AGH moja przyjaciółka przespała się z kolesiem z uczelni, który podobał się jej od dawna. Dwa dni później mówił o niej cały nasz wydział. W jakże magiczny sposób okazało się, że jest „ku**, która daje w krzakach”. I zawsze zakłada „tę niebieską kieckę, w której łatwo ją ru**ać”.”
Powód? Wyzywająca kiecka? Kobieta ubrana… kobieco, musi się mierzyć z pogwizdywaniem w jej kierunku, chamskimi komentarzami, poklepywaniem, dotykaniem albo krytyką na swój temat. Takie są fakty. A świadczą o tym chociażby żarty pokroju: „Spokojnie. Jestem ginekologiem. Ile palców czuje pani w pochwie?”. Przekraczają jakiekolwiek granice, a są na porządku dziennym.
A co jeśli chodzi o gwałty na mężczyznach? Takie też istnieją, jednak są tematem tabu.. Są zupełnie inaczej motywowane. Ich powodem na pewno nie nie jest „prowokacyjny” strój. Z badań wynika, że około 90% gwałtów na chłopcach, było zainicjowanych przez nauczycielki, zakochane w swoich uczniach, szantażujące. Jak się okazuje takich przykładów jest cała masa, natomiast, jak wspominałam jest to temat tabu. Dlaczego? Bo gwałt na dziewczynie łatwiej „usprawiedliwić”?