Pomalu, a jeszcze raz!
Komedia, której akcja toczy się w teatrze jest niesamowitym spektaklem ukazującym zabawne różnice między Polakami a Czechami. Pomalu, a jeszcze raz! to najnowszy spektakl, na który możemy się wybrać już 29 czerwca. Na scenie teatru Capitol wystąpią m.in. Hanna Śleszyńska, Krzysztof Tyniec i Olga Bończyk. To właśnie ostatnia z aktorek opowiedziała nam o najnowszej komedii w której gra jedną z głównych ról…
Daria Sekula: Podczas pierwszych minut na scenie widzimy jak aktorzy przygotowują się do spektaklu. Jak dalej rozwija się ta historia?
Olga Bończyk: Cały spektakl jest w zasadzie o tym, jak aktorzy przygotowują spektakl. Chcą, żeby było to piękne, wzruszające i ważne dla widza przedstawienie. Najczęściej jednak zwykle, jak to życiu, w trakcie przygotowywania sztuki pojawiają się jakieś kłopoty. Również tym razem od niemalże pierwszej minuty rodzi się problem – umiera jeden z naszych kolegów. Zostajemy we trójkę, a potrzebujemy czwartej osoby, by spektakl mógł się odbyć. Okazuje się, że jedyną osobą, która zgadza się na współpracę jest Czech.
W sztuce poruszony jest również wątek związany z komunikacją, prawda?
Sztuka jest też m.in. o różnicach językowych, lapsusach, uprzedzeniach językowych. Spektakl jest przygotowany z dużym przymrużeniem oka. Pokazujemy jak Czesi śmieją się z naszego języka, a my z ich. Oczywiście wszystko dobrze się kończy, udaje nam się razem zrealizować sztukę. Bawimy widzów, pokazując, ile trudu przysparza przygotowywanie sie do premiery z dodatkowym balastem jakim jest praca z obcokrajowcem. Dochodzi również do wielu zabawnych nieporozumień.
Na scenie grają państwo siebie. To dość nietypowe role.
Każdy z nas posługuje się swoim prywatnym imieniem. Mimo wszystko kreujemy bardzo charakterystyczne postacie, żeby dać odczuć widzowi, jakimi ludźmi jesteśmy jako aktorzy – nikt z nas nie jest jednowymiarowy, potrafimy walczyć o rolę, pozycję w grupie, o własne zdanie. Z całą pewnością każdy z nas wypracował sobie charakterystyczność własnej postaci choćby po to, by widz czuł, że aktorzy są z krwi i kości, że są postaciami barwnymi bo to również sprawia, ze spektakl staje sie ciekawszy.