Fermentacja, zmiana i poszukiwanie własnego miejsca
Co łączy kimchi, dojrzewający ser i ludzkie życie? Wszystkie potrzebują czasu, odpowiednich warunków i przestrzeni, w której mogą przejść przemianę. To właśnie fermentacja stała się główną metaforą spotkania autorskiego w Hotelu Arche Krakowska wokół książki Inessy Kim „Ferment i Umami. Smak po rozpadzie”.
Podczas spotkania odbyła się dyskusja z udziałem autorki oraz zaproszonych gości: Rozmowę prowadziła Solomiya Estreita Kozera (znana jako Miya) ekspertka rozwoju osobistego, mentorka, twórczyni marki „Moje Wymarzone Życie”.
Punktem wyjścia rozmowy ekspertów: Emilii Ułanowicz, socjolożki i trenerki wsparcia w zmianie,
Klaudii Fryc-Mallick, psycholożki międzykulturowej i Gienona Mientkiewicza, kucharza, podróżnika oraz popularyzatora polskich smaków, znanego jako SERebryta, było pytanie, które prędzej czy później pojawia się w życiu wielu osób: co dzieje się z nami, kiedy rozpada się to, co dotąd znaliśmy? Związek, rodzina, zawodowe plany, poczucie przynależności czy wyobrażenie o własnej przyszłości. Czy naszym zadaniem jest jak najszybciej odbudować dawny porządek, czy może warto dać sobie czas na odkrycie czegoś nowego?
Nie wszystko trzeba natychmiast naprawiać
Inessa Kim opowiadała o tym, jak gotowanie stało się dla niej nie tylko zawodową pasją, lecz także sposobem przechodzenia przez najtrudniejsze momenty życia. Praca z jedzeniem pomogła jej odkryć język, którym łatwiej niż za pomocą samych słów może opowiadać o emocjach, doświadczeniach
i zmianach. Z tej obserwacji narodziła się metafora fermentacji. To proces, którego nie da się dowolnie przyspieszyć. Potrzebuje czasu, cierpliwości i właściwych warunków. Podobnie jest z człowiekiem: kiedy coś się kończy, nie zawsze od razu wiadomo, co pojawi się w jego miejsce. Okres pomiędzy starym
a nowym bywa szczególnie trudny, bo wymaga wytrzymania niepewności i zgody na to, że odpowiedzi jeszcze nie ma.
Autorka zwróciła uwagę, że często wolimy pozostać w sytuacji, która przestała nam służyć, niż wejść
w nieznane. Nawet jeśli dotychczasowy porządek jest daleki od ideału, przynajmniej go znamy. Tymczasem zmiana może wymagać porzucenia starych wyobrażeń o sobie i świecie, zanim pojawi się możliwość zbudowania czegoś nowego.
Ważnym wątkiem rozmowy była także intuicja. Inessa Kim mówiła o tym, jak łatwo zagłuszyć własny wewnętrzny głos, próbując dopasować się do cudzych oczekiwań i społecznych norm. Jej zdaniem jednym z największych wyzwań jest nauczenie się ponownego słuchania siebie, nawet jeśli prowadzi nas to w nieznanym kierunku.
Kiedy zamiast umami czujemy tylko kwas
Kulinarny wymiar spotkania pozwolił przełożyć te refleksje na konkretne doświadczenia. Fermentacja nie jest bowiem tym samym co zwykłe kwaśnienie. Właściwie przeprowadzony proces prowadzi do przemiany i wydobycia głębi smaku. Jeśli zabraknie odpowiednich warunków, efekt będzie zupełnie inny.
– Jeżeli my cokolwiek przyspieszymy, to zamiast umami będziemy czuć tylko kwas – mówiła Inessa Kim, odnosząc kulinarne doświadczenie do zmian zachodzących w życiu. To porównanie stało się jednym
z najważniejszych punktów dyskusji. Uczestnicy zastanawiali się, dlaczego tak trudno nam czekać na efekty przemiany.
Często oczekujemy, że po kryzysie szybko wrócimy do równowagi, a nasze otoczenie równie szybko zauważy, że poradziliśmy sobie z trudnościami. Tymczasem najważniejsze zmiany mogą długo pozostawać niewidoczne dla innych.
Klaudia Fryc-Mallick zwróciła uwagę na psychologiczny wymiar niepewności. Nie zawsze stresuje nas samo nieprzyjemne wydarzenie. Niekiedy trudniejsze okazuje się oczekiwanie i niewiedza, co wydarzy się dalej. Wolimy znać odpowiedź, nawet jeśli nie będzie dla nas korzystna, niż pozostawać
w zawieszeniu. Zmianę można jednak obserwować również w drobnych sygnałach: innym sposobie reagowania, podejmowania decyzji czy przeżywania codziennych sytuacji. Nie trzeba od razu widzieć całego efektu, by dostrzec, że proces już trwa.
Dojrzewanie wymaga czasu, ale także uważności
Do kulinarnej metafory nawiązał Gienon Mientkiewicz, opowiadając o swojej pasji do serów i ich dojrzewania. W jego lodówce znajduje się około 40 kilogramów serów, reprezentujących kilkadziesiąt gatunków, w tym okazy dojrzewające przez wiele lat. Nie traktuje ich wyłącznie jako gotowych produktów. Interesuje go również to, co dzieje się z nimi po drodze: jak zmieniają zapach, strukturę
i smak. Ta perspektywa pozwoliła spojrzeć na fermentację nie jako na bierne czekanie, lecz na proces wymagający uważności. Nie wszystko można zaplanować, ale można obserwować zmiany, reagować
na nie i sprawdzać, w jakim kierunku zmierzają. Podobnie w życiu nie zawsze wiemy, jaki będzie ostateczny rezultat naszych decyzji. Możemy mieć nadzieję, określone wyobrażenia i doświadczenie, ale nie musimy z góry wyznaczać jednego, niezmiennego celu. Czasem warto docenić także samą drogę
i to, czego uczymy się po drodze.
Gdzie jest moje stado? O tożsamości i przynależności
Jednym z najbardziej osobistych momentów spotkania była opowieść Inessy Kim o poszukiwaniu własnego miejsca. Urodzona i wychowana w wielokulturowym Kazachstanie, z koreańskimi korzeniami, przez lata zastanawiała się, do jakiego świata należy i gdzie może odnaleźć poczucie przynależności.
W książce ten temat powraca w rozdziale zatytułowanym „Nie na swoim miejscu”. Podczas spotkania autorka opowiadała, jak dzięki gotowaniu i dzieleniu się jedzeniem zaczęła inaczej patrzeć na pytanie
o własną tożsamość. – Zrozumiałam, że tak naprawdę moim stadem jest cały świat – mówiła Inessa Kim. To zdanie otworzyło rozmowę o tym, co nas łączy mimo różnic kulturowych, językowych i biograficznych. Jedzenie okazało się uniwersalnym językiem, który pomaga budować relacje, przekraczać granice
i odnajdywać wspólnotę tam, gdzie wcześniej trudno było ją dostrzec.
Do wątku przynależności nawiązała również Emilia Ułanowicz, zwracając uwagę na znaczenie relacji
w procesie zmiany. Nasze otoczenie nie musi być raz na zawsze ustalone. W różnych momentach życia potrzebujemy różnych ludzi, a bliskie i wspierające więzi nie zawsze pokrywają się z więzami rodzinnymi.
Rodzina z wyboru, przyjaźnie i osoby, które szczerze nam kibicują, mogą stać się ważnym źródłem siły. Ich znaczenie widać nie tylko w kryzysie, ale także wtedy, gdy zaczynamy odnosić sukcesy i sprawdzamy, kto naprawdę potrafi się nimi z nami cieszyć.
Nowe życie nie musi mieścić się w starej ramie
Rozmowa dotyczyła również potrzeby porządkowania rzeczywistości i przypisywania jej gotowych znaczeń. Chcemy wiedzieć, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i jaki będzie rezultat naszych działań. Tymczasem nie każdą historię da się zamknąć w prostej formule, a nie każda zmiana prowadzi do rozwiązania, które można wcześniej przewidzieć. Inessa Kim podkreślała, że jej książka nie jest przepisem na szczęście ani instrukcją, jak poradzić sobie ze stratą. To osobista opowieść, w której historia autorki przeplata się z kulinarnymi inspiracjami i pytaniami, które każdy czytelnik może odnieść do własnego życia.
Ważnym wątkiem stała się także miłość i relacje, które potrafią niespodziewanie powrócić po wielu latach. Pytana o ponowne spotkanie z osobą, która odezwała się po 32 latach, autorka nie próbowała przewidywać zakończenia tej historii. Jej odpowiedź była zgodna z główną myślą spotkania: czasem warto podejść do tego, co przynosi życie, z ciekawością i otwartością, zamiast od razu decydować, czym dana sytuacja powinna się stać.
O życiu, które potrzebuje czasu, by nabrać smaku
Spotkanie w Hotelu Arche Krakowska pokazało, że rozmowa o stracie nie musi ograniczać się do bólu
i prób odzyskania tego, co było. Może również prowadzić do pytań o tożsamość, relacje, uważność
i możliwość stworzenia nowej jakości życia. Fermentacja nie jest procesem natychmiastowym ani całkowicie przewidywalnym. Wymaga cierpliwości, ale nie oznacza rezygnacji z działania. Potrzebuje warunków, obserwacji i gotowości na to, że efekt może zaskoczyć.
Być może właśnie dlatego metafora Inessy Kim tak mocno wybrzmiała podczas dyskusji. Nie każdą stratę można nazwać darem, nie każdy trudny moment szybko przynosi odpowiedzi i nie wszystko da się naprawić. Można jednak pozwolić sobie na czas, poszukiwanie własnej drogi i budowanie relacji, które pomagają przejść przez zmianę. Bo życie po rozpadzie nie musi smakować tak jak wcześniej. Może nabrać zupełnie nowej głębi.
Inessa Kim – trenerka kulinarna, mentorka i mistrzyni transformacji. Koreanka urodzona w Kazachstanie, miłośniczka podróży, gotowania i życia na własnych zasadach. Łączy kulinaria z transformacją, a własne doświadczenie rozpadu i budowania siebie na nowo opisuje w książce „Ferment i Umami. Smak po rozpadzie”. To książka o zmianie, pamięci, tożsamości i odkrywaniu własnego smaku życia Osobista opowieść przeplatana przepisami inspirowanymi smakami Korei, Azji Centralnej i Europy oraz autorskimi połączeniami fusion. Pokazuje, że czasem życie musi porządnie sfermentować, żeby nabrało smaku. Więcej: inessakim.com
Kontakt dla mediów: Karina Grygielska, Agencja Face It, e-mail: k.grygielska@agencjafaceit.pl, tel. +48 510 139 575


















