Zatrzymanie wody w organizmie

Zatrzymanie wody w organizmie. Jak sobie z tym poradzić?

Od czasu do czasu dopada to każdego. Obrzęknięte nogi, doskwierające zmęczenie, wreszcie szalejąca waga pokazująca – mimo stosowania restrykcyjnej diety – co rusz nowe kilogramy. Jesienny spadek formy? Niekoniecznie. Mało kto upatruje przyczyny takiego stanu zdrowia tam, gdzie trzeba. Wszystkie te symptomy mogą być bowiem objawem jednego, często groźnego, a już z pewnością nieprzyjemnego schorzenia: zatrzymania wody w organizmie. Na szczęście można temu zaradzić. I co najlepsze – na kilka prostych i bardzo skutecznych sposobów.

Słony problem
Pierwszym winowajcą tworzenia się obrzęków jest sól, a dokładniej znajdujący się w niej sód. To właśnie jego nadmiar jest główną przyczyną przewodnienia organizmu. Spożywany w zbyt dużych ilościach „wiąże” wodę w tkankach, blokując tym samym jej wydalanie z organizmu. Skutkiem tego są nie tylko męczące obrzęki, lecz także wzrost wagi i ciśnienia krwi, na dłuższą metę bardzo niebezpiecznego dla zdrowia. Jeśli więc chcemy się jak najszybciej pozbyć tych objawów, na stałe wyeliminujmy z naszego jadłospisu sól – szczególnie w postaci czipsów, paluszków, keczupów, majonezów czy kupnych soków warzywnych, prawdziwych „kopalni” tego minerału. Zamiast tego samodzielnie przygotowujmy posiłki i sprawdzajmy etykiety kupowanych produktów spożywczych – właśnie pod kątem zawartości w nich soli lub równie niezdrowego glutaminianu sodu. Sięgajmy też po gotowe mieszanki ziołowe, których skład i aromat z powodzeniem zastąpi słony posmak. Dzięki temu będziemy mieć pełną kontrolę nad tym, co ląduje na naszym talerzu. I tym samym nad naszym zdrowiem i samopoczuciem.

Odpowiednia dieta = lepsze samopoczucie
Jeśli chodzi o zdrową i „niesłoną” dietę, przeprośmy się też z warzywami i owocami. Oprócz tego, że są bogatym źródłem witamin, to zawierają też związki zwane bioflawonoidami. Wzmacniają one strukturę błon komórkowych, zapobiegając wyciekowi wody z naczyń włosowatych do przestrzeni między tkankami. Tym samym nie pozwalają jej gromadzić się w tych miejscach w postaci uporczywych obrzęków. W dobrze zbilansowanej diecie ważny jest też błonnik, który też skutecznie pomaga uniknąć problemów z nadmiarem zalegającej w naszych jelitach wody. Dlatego komponując codzienne menu, koniecznie wprowadźmy do niego bakalie, otręby, płatki śniadaniowe czy zwykłe pestki dyni. Nie tylko ułatwią pracę jelitom, ale też będą źródłem potasu – niezbędnego w procesie oczyszczania nerek. Trzeba tylko pamiętać, by produkty te popijać dużą ilością przezroczystej cieczy. W przeciwnym wypadku wyrządzimy swojemu układowi pokarmowemu ogromną krzywdę.

Więcej ruchu!
Uprawianie regularnie sportu to też dobre rozwiązanie typu „dwa w jednym” problemu gromadzenia się wody w organizmie. W tracie ćwiczeń wraz z potem wydalamy przez skórę nie tylko sód, ale też nadmiar tej substancji. Druga sprawa: wysiłek fizyczny powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych w nerkach. Dzięki temu narządy te szybciej filtrują przepływające przez nie płyny i potem równie efektywnie je wydalają. Dlatego w walce z przewodnieniem postawmy na ruch, ruch i jeszcze raz ruch! Jeśli jednak nie mamy czasu wychodzić do siłowni, nic nie szkodzi. Wystarczy pół godziny dziennie rozciągających ćwiczeń o umiarkowanym natężeniu uprawianych w domowym zaciszu. Z pewnością wyjdzie nam to na zdrowie.

Co za mało, to też niezdrowo
Wreszcie ostatnim i zarazem największym winowajcą przewodnienia jest… sama woda. Ale paradoksalnie nie spożywana w zbyt dużych ilościach, lecz zbyt małych. Brzmi dziwnie, ale to prawda. Jeśli pijemy jej zbyt mało, wówczas nasz organizm dostaje jasny sygnał: za mało otrzymuje płynów z pożywienia, dlatego trzeba zatrzymać za wszelką cenę wodę, która jeszcze w nim krąży. W ten sposób broni się on przed groźnym odwodnieniem. Efektem tego procesu są obrzęki kumulujące się w tkance podskórnej – czyli w tym rejonie ciała, gdzie ciecz ta nie powinna być przechowywana w takich ilościach. Wystarczy więc pić do dwóch litrów dziennie, by skutecznie pobudzić organizm do usuwania zaległych płynów.

Picie wody też jest sztuką
Jak więc widać, woda to główny sprzymierzeniec w walce z przewodnieniem organizmu. Jednak by dostarczać ją ciału w odpowiedniej ilości, trzeba ją umiejętnie pić. Nie wystarczy bowiem spożyć na jeden raz zalecanych dwóch litrów, by zaspokoić nasze dobowe zapotrzebowanie na ten płyn. Większość z niego trafi wtedy do naszego pęcherza zamiast do organizmu. Należy więc go pić w regularnych odstępach czasu i ilościach w ciągu całego dnia, tak by dostarczać ją systematycznie do wszystkich komórek ciała. Trzeba tylko pamiętać, że woda wodzie nierówna, i wybrać taką, która nie tylko dostarczy nam niezbędnych składników odżywczych, lecz też kompleksowo nawodni organizm.

Mineralna, źródlana czy z kranu?
Jaką wodę więc wybrać, by czuć się dobrze we własnej skórze? To zależy od potrzeb i stylu życia. Mineralne są co prawda zdrowe i zalecane przez dietetyków, ale tych wysoko zmineralizowanych nie powinno się pić w zbyt dużych ilościach. Jeśli nie uprawiamy intensywnego wysiłku fizycznego lub sportu, to zawarte w nich w wysokim stężeniu mikroelementy mogą nam bardziej zaszkodzić niż pomóc. Bezpieczniej więc sięgnąć po „źródlanki”. To taki typ wód naturalnych, które można pić bez specjalnych ograniczeń – niezależnie od wieku czy stanu zdrowia konsumenta. Na szczęście nie musimy w tym celu kupować całych zgrzewek butelkowanej wody źródlanej.

– „Podręczną” alternatywą jest montaż podzlewozmywakowych filtrów marki UST-M – mówi Paweł Woźniak, ekspert firmy UST-M. – Montowane najczęściej pod zlewem kuchennym filtrują wodę pitną w każdym domu. Nie tylko skutecznie oczyszczają ją z mułu, piachu i rdzy, ale też poprawiają jej smak i zapach. W efekcie otrzymujemy krystalicznie czysty i smaczny płyn prosto z kranu bez gromadzenia w domu zbędnych plastikowych opakowań.

Woda to podstawa diety każdego nas. Jednak gdy jest jej za dużo w organizmie, odbija się to na naszym wyglądzie i zdrowiu. Warto więc znać zdrowe sposoby na pozbycie się jej nadmiaru bez szkody dla nas samych. Nie zapominając przy tym, że od tego, jak dużo i w jaki sposób pijemy ten płyn, zależy najważniejsze: nasze dobre samopoczucie i kondycja fizyczna.

One Comment

  • Miłosz napisał(a):

    to chyba zalezy co potrzebujemy od wody. wiadomo, sama wode trzeba pic. ale jesli np cwiczymy to musimy miec wode o takich wlasciwosciach, jesli chorujemy to o takich itp itd. najlepsza woda wg mnie bedzie woda ID’EAU o wysokim stopniu napowietrzenia i regenerujacych wlasciwosciach dzieki stopniowi redoxu. dodatkowo jej czasteczki maja taka sama strukture jak wod z lodowca co sprawia ze jest bardziej przyswajalna. ale ogolnie to wiecie, musicie znalezc co jest najlepsze dla was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

177 More posts in Zdrowe odżywianie category
Recommended for you
Ania Lewandowska o swoich żywieniowych grzeszkach! Na co pozwala sobie trenerka? Tego się nie spodziewacie!
Ania Lewandowska o swoich żywieniowych grzeszkach! Na co pozwala sobie trenerka? Tego się nie spodziewacie!

Ania Lewandowska od dawna promuje zdrowy styl życia. Trenerka stawia na regularną aktywność fizyczną oraz...